Językowe wyzwanie

Językowe wyzwanie – dziennik wyprawy do Retzbach,

czyli o tym, jak 14 uczniów wyruszyło szlifować niemiecki do Niemiec

W sobotę, 10 marca, 14 uczniów naszej szkoły rozpoczęło daleka podróż do Niemiec. Zapytacie po co? Jak to po co, wiadomo nie od dziś, że podróże kształcą a znajomość języków obcych wzbogaca każdego człowieka. I tak oto  czternastu śmiałków podjęło językowe wyzwanie i weźmie udział w seminarium językowym w Retzbach. Trzymajcie  kciuki i śledźcie ich zagraniczne relacje.

SOBOTA/ NIEDZIELA

Wyruszamy w podróż koleją. Startujemy późnym popołudniem z Chełma, by dotrzeć późnym popołudniem do Retzbach, tyle, że już w niedzielę. Jedziemy pociągiem, bardzo długo jedziemy pociągiem. Nie marudzimy, przekładamy walizki, zmieniamy miejsca. I znów kolejny dworzec i kolejny pociąg. Może i jesteśmy zmęczeni, może zaczyna nam się ta jazda dłużyć, ale dajemy radę.

Na miejscu dostajemy kolację a na deser lody i świat nabiera kolorów a dobry humor wraca. Wieczór, wreszcie w pokojach, czas by odespać noc i wypocząć, bo jutro rano zajęcia. W sumie norma poniedziałek rano szkoła – tyle, że u nas po niemiecku.

 

PONIEDZIAŁEK

Wyspanie i zrelaksowani zaczynamy dzień od obfitego śniadania. Każdy znajdzie coś pysznego dla siebie. Później spotkanie organizacyjne oraz rozgrzewka językowa – nasz pierwszy poważny test z niemieckiego. Uf, nie było tak źle, tylko dlaczego oni tak szybko mówią???Po zajęciach wycieczka, dziś kierunek Veitshöchheim. Spacerujemy po malowniczym miasteczku, imponującym ogrodzie przy letniej rezydencji biskupów z Würzburga a na koniec słuchamy prezentacji o turystyce w regionie. ZweiUferLand – to ten region – okazuje się być bardzo atrakcyjny turystycznie. I wisienka na torcie – na deser lody, podobno w najlepszej lodziarni w okolicy. Potwierdzamy, były pyszne. Wieczorem kręgle i tak mija pierwszy dzień. Całkiem miły dzień.

WTOREK

Po śniadaniu kolejna wyprawa, tym razem kierunek Würzburg, całkiem duże miasto. Zaczynamy od zwiedzania, na początek krótki spacer po mieście, następnie zimowa rezydencja biskupów i przyległe do niej ogrody, później klasztor i katedra. Pan Stefan, nasz przewodnik, potrafi ciekawie opowiadać, to trzeba mu przyznać. Ponieważ trochę zgłodnieliśmy, to czas na obiadek. Zamawiamy pizzę a na koniec z zakupy i powrót do Retzbach. Cóż, wtorek za nami, też udany dzień.

ŚRODA

Dziś zostajemy w Retzbach. Po śniadaniu ruszamy na mały rekonesans i zupełnie przypadkiem udaje nam się podpatrzeć, jak wygląda niemiecka szkoła. Trzeba przyznać, że jest przestronnie i kolorowo. Przed obiadem wykład o dobrych manierach a podczas obiadu wielki test, ile z wykładu zapamiętaliśmy. Okazuje się, że uprzejmość jest w Niemczech bardzo ceniona. Po obiedzie wyprawa do miejscowej oczyszczalni ścieków. Retzbach leży nad Mennem, a Niemcy dbają o ochronę środowiska. Nasz przewodnik był bardzo przejęty i z pasją opowiadał o swoich zadaniach. Wieczorem małe zakupy w miejscowym markecie i środa mija.

CZWARTEK

Najedzeni i wyposażeni w lunch – pakiety wyruszamy na podbój Bambergu. Świeci piękne słońce – super. A sam Bamberg – cóż, trzeba przyznać, że to bardzo klimatyczne miasteczko, wąskie uliczki, urocze kamienice, łączące miasto mosty i imponująca katedra. Na koniec ogrody różane z przepiękna panoramą miasta i zabudowania palatynatu. Robi wrażenie, jakbyśmy się cofnęli w czasie. Po zwiedzaniu trzeba coś przekąsić a potem znów zakupy. W końcu jakieś prezenty wypadałoby rodzicom przywieźć. Wieczorem pakujemy walizki. Niektórzy mają problem by się zmieścić, czyżby zakupowy szał?

 katedra

(my i katedra w Bambergu),

dach

(za nami panorama miasta),

dach

 (na deptaku, przy fontannie),

zakupy

(zakupowy szał)

PIĄTEK / SOBOTA

Szkoda, że czas tak szybko mija. Przed nami droga powrotna a my  już wiemy, co nas czeka. Pociąg, pociąg, pociąg i kolejny pociąg. Jesteśmy mistrzami przesiadek. Wszystko idzie całkiem sprawnie do Warszawy, mimo załamania pogody.  W stolicy, ups, nasz pociąg ma 165 minut opóźnienia i  tu zaczyna się nasza podróż z przygodami. Dobrze, że  już niedaleko a w domu czeka pyszny obiadek.

dworzec

Autor: Joanna Szaluś Sawa

Galeria

Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie